Lubisz aktywny wypoczynek i góry? Świetnie! Jeśli szukasz malowniczego miejsca, w którym można oderwać się od miejskiego zgiełku i poczuć górski klimat, mamy dla Ciebie konkretną propozycję – Szyndzielnię. Na szczyt mierzący 1028 m n.p.m. dostaniecie się pieszo, rowerem lub kolejką gondolową.
Kolejka gwarantuje niezapomniane widoki i emocje, szczególnie dla najmłodszych, dla których, to co nowe, zawsze stanowi niesamowite przeżycia. Wskakując do żółtego wagonika w nieco ponad sześć minut dotrzecie na szczyt Szyndzielni, gdzie powita Was świat beskidzkiej przyrody. Co ważne, kolejka przystosowana jest do przewozu osób niepełnosprawnych, a także wózków dziecięcych, nart i rowerów. Otwiera więc przed nami szeroki wachlarz możliwości i likwiduje bariery, które nie wszystkim pozwalają na zdobywanie górskich szczytów.
Można powiedzieć, że stoki Szyndzielni są synonimem aktywnego wypoczynku. Spod dolnej stacji kolejki oraz z pobliskiego Dębowca, na szczyt prowadzą liczne trasy. Szczególnie czerwony szlak, czyli nartostrada, znakomicie nadają się do pieszej wędrówki lub wjazdu na rowerze. Na Szyndzielni górującej nad Bielskiem-Białą można też spotkać miłośników joggingu i nordic walkingu.
Szyndzielnia zimą? Jak najbardziej! Wszyscy miłośnicy białego szaleństwa, o tej porze roku na stokach beskidzkiego szczytu znajdą coś dla siebie: narty, sanki i popularne wśród najmłodszych „jabłuszka”. Tutaj turystyka górska nie zapada w zimowy sen!
Szyndzielnia (1028 m n.p.m.) wznosi się pomiędzy dolinami Białej, Olszówki i Wapienicy w Beskidzie Śląskim. Nazwa pochodzi „szyndziołów”, czyli gontów (drewnianych elementów pokryć dachowych) wyrabianych przez miejscowych górali.
Schronisko górskie na Szyndzielni zostało wybudowane w 1897 r., co czyni je pierwszym tego typu murowanym obiektem w Beskidach. W okresie II wojny światowej, obiekt zarządzany był przez Niemców, którzy wykorzystywali go jako budynek paramilitarny. Wehrmacht zdecydował np. o włączeniu go w linię obrony Bielska-Białej. Schronisko, ze względu na ostrzał artyleryjski Armii Czerwonej, dość mocno ucierpiało, ale po ustaniu walk zostało odbudowane. Do dzisiejszych czasów obiekt zmienił się w bardzo niewielkim stopniu – dobudowano jedynie południowy, parterowy pawilon, współgrający zresztą dość dobrze z całością budowli. Tak jak było dawniej, charakterystyczna kwadratowa wieża budowli, zwieńczona łamanym dachem nadal wita turystów, zapraszając do ciepłego, przytulnego wnętrza.
Na zachodnim stoku, tuż pod szczytem Szyndzielni znajduje się niewielka jaskinia, którą według legendy zbójnicy z kompanii Klimczoka dochodzili pod sam zamek w Bielsku po to, aby podsłuchiwać rozmowy o planowanych przejazdach kupców. Przez Bielsko prowadził wtedy słynny Szlak Solny, a dolinę Soły przemierzały liczne karawany. Beskidzcy zbójnicy mieli zatem wiele okazji do planowania napadów.
Aby móc komentować musisz się zalogować w serwisie ZnaneNieznane
Zaloguj się...